3/25/2016

Ogarniamy po zimie

Ogarniamy po zimie


Melduję, że żyję, jestem cała i zdrowa. Mój rower też. Rzekłabym nawet, że jest w znacznie lepszej kondycji, niż jeszcze miesiąc temu. „Projekt Ewa” lekko przyrdzewiał, ale już czyścimy, smarujemy i ruszamy w nowy sezon.


1.       O jakim prezencie, czekającym pod choinką, marzy każda kobieta? Odpowiedni stop metali, delikatne zdobienie, wydłużony kształt... O tak, prosta kierownica ~76cm marzyła mi się od kiedy wsiadłam na mój pierwszy rower. Wizualnie jakoś nie podchodzą mi gięte. Podobno lepiej tłumią drgania... Ale heloł, jeżdżę na HT, więc trochę więcej drgań tu czy tam nie zrobi mi już różnicy.

2.       Pamiętacie amorek z tego wpisu (klik)?  Już jest u mnie ;]. Jakoś tak wyszło, że wszystko zostaje w rodzinie... Jej, dobrze wreszcie mieć kawałek sprawnego sprzętu. Muszę tylko szybko wymienić sprężynę. Albo przytyć...



3.       CUDA się w Kielcach dzieją! To się nazywa pasja, zaangażowanie i wytrwałość! WOŁOWE TRASY (klik) z tygodnia na tydzień coraz piękniejsze! Koniecznie odwiedźcie, możecie nawet i z łopatą (bo nic samo się nie dzieje;)).

4.       Jako że czasem dopada nas leniwa buła, a czasem po prostu nadmiar obowiązków i nie możemy się wyrwać na kilka godzin  na Telegraf czy Wołowe, to postanowiliśmy sobie postawić pumptrack w ogrodzie. Prace trwają (klik)

5.       A teraz do rzeczy. Straciłam wenę do pisania, bo przestałam widzieć postępy. Oczywiście, jest przepaść pomiędzy moimi pierwszymi pseudo „zjazdami” a tym, co i gdzie mogę pojechać teraz, ale tak bardzo jestem na siebie zła za każde nieuzasadnione użycie hamulca, że aż potem nie mam siły pisać...



6.       W końcu jednak doszłam do wniosku, że poza kwestią postępów-mniejszych, czy większych jest jeszcze tyle ciekawych rzeczy do opisania! Tym bardziej, że zapowiada się naprawdę rowerowy rok.

Tak więc witajcie ponownie :).



Copyright © 2016 Projekt Ewa , Blogger