5/01/2016

Pump it up!


Jak połączyć przyjemne z przyjemnym? Podskoczyć na pumptrack w drodze na obiad do Mamy!


Moje pierwsze świadome pompowanie. Za cel wybraliśmy Wąchock, bo znajduje się przy szlaku naszej niedzielnej migracji.












Początek nie wyglądał zbyt spektakularnie. Muszę jednak przyznać, że szybko zaczęłam nabierać wprawy, a frajda rosła wprost proporcjonalnie do rozwijanej prędkości.








Korzystanie z pumptracka to jednak niesamowicie praktyczna dobra zabawa, bo:


1. Uczy balansowania ciałem- pedałowanie na takim torze nie dodaje prędkości tak dobrze jak pompowanie, więc automatycznie zaczynamy dążyć do uzyskania możliwie największej prędkości bez dokręcania.


2. Pomaga panować nad rowerem, kontrolować tor, utrzymywać równowagę. W cieplarnianych warunkach można trenować wchodzenie i składanie się w fajnie wyprofilowanych bandach.


3. To trening wszystkich mięśni. Jakkolwiek niewinnie by nie wyglądał taki tor, balansowanie całym ciałem wyciągnie z nas siłę szybciej, niż może się wydawać :P.



















Pumptrack jest dobry na wszystko. Zapomniałam o zdartym boku i kilku nadwyrężonych mięśniach. To także porządna ilość spalonych kalorii, więc przy obiedzie nie kręciliśmy nosem, że za duże porcje ;].






To był dobry dzień :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Projekt Ewa , Blogger