9/06/2015

Każdy kiedyś dojrzeje do poprawiania tras...



Jesteśmy farciarzami!

 Mieć tyle tras pod samym nosem to rarytas. „Trasy nie budują się same”. I nie budują się też za pieniądze. Szalenie doceniam to, że Niektórym się chce. Pewnie gdybym miała ciut więcej czasu też dałabym upust swojej fantazji. Ale niestety, czasu na rower mam ile mam i mogę jedynie powiedzieć WIELKIE DZIĘKI, właśnie tym Niektórym.

Inna sprawa,...

że powstają nowe trasy, a stare natura zaczyna zabierać sobie z powrotem. Jakiś czas temu, robiąc przegląd miejsc „po których jeszcze nie jeździłam”, Szymon pokazał mi Zemstę Meny. Trasę, która w swojej najdłuższej postaci dni chwały ma dawno za sobą. Mimo to, szukając przejezdnych linii w miękkiej ściółce i zaszyszkowanych bandach , czułam jakąś dziką przyjemność śmigania w tym miejscu. Jednak do osławionego „flow” było bardzo daleko, a i jej długość przy takim natłoku natury była dosyć męcząca. Podobne odczucia mieli także Szymon i Diana. Od słowa do słowa, w naszych umysłach zaczął się więc rodzić pomysł, co by jednak poświęcić trochę życia i oczyścić tę trasę.
Podejść było kilka. Nawet zdarzało nam się wozić w aucie sprzęt budowlany (wiecie, grabie, łopaty...) z nadzieją, że może dziś... Ale oczywiście, jeśli się wcześniej nie postawi, to nic z tego. I tak uznaliśmy większością głosów(Diana postanowiła się podporządkować ;)), że właśnie nadszedł TEN DZIEŃ. A była to ostatnia niedziela…

Wyjmując z samochodu grabie i łopaty, obserwowaliśmy pewne zdziwienie na twarzach zawodników startujących w eliminacjach do Family Cup, które akurat były rozrywane w tym dniu. Każdy ma swoje kredki, nie muszą rozumieć;]... Uzbrojeni pomaszerowaliśmy tam, gdzie wyciąg już nie dociera...na ciemną stronę Telegrafu.
Zemsta Meny w pełnym wymiarze ma bogatą historię, ale obecnie wykorzystywana jest tylko jej krótsza nitka. Krótsza bywa jeżdżona, natomiast dłuższa część zarasta. Jest to uzasadnione, bo od kiedy pojawił się wyciąg, większość osób preferuje raczej trasy od strony północnej, aby nie tracić energii na podejścia. Jeśli ktoś wybiera trasy z ciemnej strony Telegrafu, to właśnie te krótkie, bardziej rozgrzewkowe. Nam jednak podejścia nie są aż tak straszne, więc starsza część Meny wydaje się być atrakcyjną ścieżką.

Ekipa ruszyła do boju.

Grabili...

...i grabili.

Trochę podsypali...

...a trochę przyklepali.

Mnóstwo grabienia, trochę odsypywania i podsypywania. 

Niestety, warunki atmosferyczne zupełnie nie sprzyjały. Było gorąco, ziemia wyschnięta pył, więc o budowaniu jako takim nie mogło być mowy. Szkoda, bo bandy aż się prosiły, żeby je poprawić, a gdzieniegdzie nawet stworzyć od zera.  

To tylko pseudo banda, niestety... Nie było warunków na budowanie :( 


 Ale i tak, efekt bardzo nam się spodobał ;]


Generalnie jednak różnica jest ogromna. 

Oczywiście, nie będzie to najbardziej ekstremalna trasa na Telegrafie, ale udało nam się odsłonić kilka metrów naprawdę fajnych miejsc. Tak więc mamy, ja i Diana, niemal własną oślą łączkę. A Szymon też się tam nieźle bawi. I fajnie :).

To samo miejsce przed i po! Oczywiście, w realu to fajna stromizna, ale takie rzeczy rzadko wychodzą na zdjęciach ;)



* Zemsta Meny była kiedyś naprawdę popularna! Nie trzeba daleko szukać, chociaż w googlach, by zobaczyć fotki i wyniki CZASÓWEK, które były tam kiedyś rozgrywane. To, że była wtedy bardziej zadbaną i TRUDNIEJSZĄ trasą, to już inna sprawa ;). Ot, przykładowy film z imprezy z 2011


4 komentarze:

  1. No wreszcie ktoś inny niż my (CKFR team) złapal za łopatę ;) Poprawianie tras to żmudny i męczący proces więc szacun za chęci bo teraz to wszyscy by chcieli jeździć a nikomu nie chce się trochę od czasu do czasu popracować. Z drugiej strony budowanie czy odbudowywanie w połączeniu z jazdą przyczynia się szybszego progresu... bo nie ma to jak skakać swoje chopy :) Zapraszam do wspólnego kopania/poprawiania bo można by odświeżyć parę zapomnianych nitek.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Największy szacun należy się Wam :)! Ile czasu mogliśmy poświęcić akurat wtedy, tyle "poświęciliśmy", a raczej zainwestowaliśmy, ale przydałoby się jeszcze ze trzy razy więcej. Fajnie, że byliśmy całą trójką, bo naprawdę sprawnie szło! Szymon pokazał mi trochę starych tras, które rzeczywiście mogły być kiedyś fajne, ale w chwili obecnej, to dywany ściółki. Mam nadzieję, że uda nam się kiedyś zgrać czasowo, żeby razem z Wami coś pokopać, czy popoprawiać :).
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  2. jedna wielka ściema byliśmy dzisiaj i nic nie widać żeby było coś robione

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, nie mam możliwości sprawdzić, co się wydarzyło, ale jeśli nie widać, to wielka szkoda :(

      Usuń

Copyright © 2016 Projekt Ewa , Blogger