Jesteśmy farciarzami!
Mieć tyle tras pod samym nosem to
rarytas. „Trasy nie budują się same”. I nie budują się też za pieniądze.
Szalenie doceniam to, że Niektórym się chce. Pewnie gdybym miała ciut więcej
czasu też dałabym upust swojej fantazji. Ale niestety, czasu na rower mam ile
mam i mogę jedynie powiedzieć WIELKIE DZIĘKI, właśnie tym Niektórym.
Inna sprawa,...
że powstają nowe trasy, a stare natura zaczyna
zabierać sobie z powrotem. Jakiś czas temu, robiąc przegląd miejsc „po których
jeszcze nie jeździłam”, Szymon pokazał mi Zemstę Meny. Trasę, która w swojej
najdłuższej postaci dni chwały ma dawno za sobą. Mimo to, szukając
przejezdnych linii w miękkiej ściółce i zaszyszkowanych bandach , czułam jakąś
dziką przyjemność śmigania w tym miejscu. Jednak do osławionego „flow” było
bardzo daleko, a i jej długość przy takim natłoku natury była dosyć męcząca. Podobne
odczucia mieli także Szymon i Diana. Od słowa do słowa, w naszych umysłach
zaczął się więc rodzić pomysł, co by jednak poświęcić trochę życia i oczyścić
tę trasę.
Podejść było kilka. Nawet zdarzało nam się wozić w aucie sprzęt
budowlany (wiecie, grabie, łopaty...) z nadzieją, że może dziś... Ale
oczywiście, jeśli się wcześniej nie postawi, to nic z tego. I tak uznaliśmy
większością głosów(Diana postanowiła się podporządkować ;)), że właśnie
nadszedł TEN DZIEŃ. A była to ostatnia niedziela…
Wyjmując z samochodu grabie i łopaty, obserwowaliśmy pewne
zdziwienie na twarzach zawodników startujących w eliminacjach do Family Cup,
które akurat były rozrywane w tym dniu. Każdy ma swoje kredki, nie muszą
rozumieć;]... Uzbrojeni pomaszerowaliśmy tam, gdzie wyciąg już nie dociera...na
ciemną stronę Telegrafu.
Zemsta Meny w pełnym wymiarze ma bogatą historię, ale
obecnie wykorzystywana jest tylko jej krótsza nitka. Krótsza bywa jeżdżona,
natomiast dłuższa część zarasta. Jest to uzasadnione, bo od kiedy pojawił się
wyciąg, większość osób preferuje raczej trasy od strony północnej, aby nie
tracić energii na podejścia. Jeśli ktoś wybiera trasy z ciemnej strony
Telegrafu, to właśnie te krótkie, bardziej rozgrzewkowe. Nam jednak podejścia
nie są aż tak straszne, więc starsza część Meny wydaje się być atrakcyjną
ścieżką.
Mnóstwo grabienia, trochę odsypywania i podsypywania.
Niestety, warunki atmosferyczne zupełnie nie sprzyjały. Było gorąco, ziemia
wyschnięta pył, więc o budowaniu jako takim nie mogło być mowy. Szkoda, bo
bandy aż się prosiły, żeby je poprawić, a gdzieniegdzie nawet stworzyć od
zera.
To tylko pseudo banda, niestety... Nie było warunków na budowanie :(
Ale i tak, efekt bardzo nam się spodobał ;]
Generalnie jednak różnica jest ogromna.
Oczywiście, nie
będzie to najbardziej ekstremalna trasa na Telegrafie, ale udało nam się odsłonić
kilka metrów naprawdę fajnych miejsc. Tak więc mamy, ja i Diana, niemal własną oślą
łączkę. A Szymon też się tam nieźle bawi. I fajnie :).
To samo miejsce przed i po! Oczywiście, w realu to fajna stromizna, ale takie rzeczy rzadko wychodzą na zdjęciach ;)
* Zemsta Meny była kiedyś naprawdę popularna! Nie trzeba
daleko szukać, chociaż w googlach, by zobaczyć fotki i wyniki CZASÓWEK, które
były tam kiedyś rozgrywane. To, że była wtedy bardziej zadbaną i TRUDNIEJSZĄ
trasą, to już inna sprawa ;). Ot, przykładowy film z imprezy z 2011








No wreszcie ktoś inny niż my (CKFR team) złapal za łopatę ;) Poprawianie tras to żmudny i męczący proces więc szacun za chęci bo teraz to wszyscy by chcieli jeździć a nikomu nie chce się trochę od czasu do czasu popracować. Z drugiej strony budowanie czy odbudowywanie w połączeniu z jazdą przyczynia się szybszego progresu... bo nie ma to jak skakać swoje chopy :) Zapraszam do wspólnego kopania/poprawiania bo można by odświeżyć parę zapomnianych nitek.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Największy szacun należy się Wam :)! Ile czasu mogliśmy poświęcić akurat wtedy, tyle "poświęciliśmy", a raczej zainwestowaliśmy, ale przydałoby się jeszcze ze trzy razy więcej. Fajnie, że byliśmy całą trójką, bo naprawdę sprawnie szło! Szymon pokazał mi trochę starych tras, które rzeczywiście mogły być kiedyś fajne, ale w chwili obecnej, to dywany ściółki. Mam nadzieję, że uda nam się kiedyś zgrać czasowo, żeby razem z Wami coś pokopać, czy popoprawiać :).
UsuńPozdrawiam również :)
jedna wielka ściema byliśmy dzisiaj i nic nie widać żeby było coś robione
OdpowiedzUsuńEch, nie mam możliwości sprawdzić, co się wydarzyło, ale jeśli nie widać, to wielka szkoda :(
Usuń