„Diverse Downhill Contest – historyczny sukces Polaka”(źródło)
Nagłówek, który
powitał nas dziś rano na kilku portalach związanych ogólnie ze sportem lub
bezpośrednio z DH. Pewnie zachodziłabym w głowę, co się wydarzyło, gdyby nie
to, że... czekałam na to już od kilku miesięcy! Po całym sezonie oglądania w
internecie zawodów pucharu świata, zwyczajnie nie mogłam się doczekać aż
zobaczę coś podobnego na żywo. Tym bardziej, że było to zupełnie osiągalne, bo
zawody o randze mistrzostw Europy, Diverse Downhill Contest odbywały się w
Wiśle!
Mateusz Rudzewicz
Przez te kilka miesięcy zastanawiałam się, jak Organizator
poradzi sobie z ogarnięciem takiego przedsięwzięcia? Czy będą emocje jak w
relacjach z pucharu świata? Czy dla zagranicznych zawodników będą to na tyle
atrakcyjne zawody, by chciało mi się przyjechać? Czy trasa będzie wystarczająco
wymagająca? I... czy Polscy downhillowcy staną na wysokości zadania?
Słuchajcie... TAK! Tak, na wszystkie powyższe pytania!
Organizatorzy starali się podkręcać emocje już od dawna. I bardzo mi się to
podobało, bo skoro naprawdę jarałam się tymi zawodami (mniej lub bardziej
widocznie), to wręcz chłonęłam wszystkie newsy. Plus za dobrą i SPÓJNA szata
graficzną- takie moje zboczenie ;).
No, trochę nas było!
Kibice stanęli na wysokości zadania! Naprawdę wiele osób, w
bardzo szerokim przedziale wiekowym i rekwizytami dopingującymi takimi, jak
obręcze, ramy, wuwuzele, drewniane wytwarzacze hałasu i co tylko im
podpowiadała fantazja ;). Był klimat, był doping i były emocje! Ci bardziej zaangażowani
(i może trochę zachęceni przez BEST FAN CONTEST) zdecydowanie
nie odbiegali światowym standardom kibiców DH, o ile takie istnieją ;).
Listy startowe śledziłam od dawna. I z każdą nową odsłona przybywało
zawodników, w tym także zagranicznych. Co do trasy, to niestety, mogłam jedynie
posiłkować się zdjęciami i nagraniami zamieszczanymi w sieci, gdyż niezwykle
krótka historia mojej znajomości z DH sprawiła, że w Wiśle jestem po raz
pierwszy...
I jak na pierwsze wysokie rangą zawody, które mogłam
zobaczyć na własne oczy i w jakimś sensie poczuć na własnej skórze, jestem pod
wrażeniem. Wszystko jak powinno być, nawet stacje DJ-skie osobne dla różnych
odcinków trasy. Trasa wyglądała spektakularnie. Końcowa monster hopa
zgromadziła wokół siebie chyba największą ilość widzów.
W oczekiwaniu na Sławka
Jednak ci bardziej
ciekawscy albo „wtajemniczeni” ruszyli w górę... A tam, techniczne, strome
odcinki, głównie z korzeniami i mnóstwem wybić. To się ogląda z zapartym tchem!
Myles Weber
Zwłaszcza, gdy przejeżdżają tamtędy nastoletnie dziewczyny!
Hania na trasie
Kategoria Junior Women miała tylko dwie reprezentantki, w
tym Polkę. Hanna Kurek, której stałam się wielką fanką, zajęła co prawda drugie
miejsce, jednak moim zdaniem pokazała klasę, tym bardziej, że względem
eliminacji zmniejszyła swoją stratę do liderki o ok 3 sekundy. Mistrzynią
Europy tej kategorii została Słowaczka, Porubanova Simona.
Reprezentantki kategorii Junior Women
W kategorii Elite Women triumfowała, tak samo jak w
eliminacjach, Jana Bartova z Czech. Nasza Sonia Skrzypnik po trzecim miejscu w
eliminacjach, w ostatecznym wyścigu zajęła 5 miejsce. Warto jednak podkreślić,
że poprawiła swój wynik z eliminacji o ponad 6 sekund.
Pierwsze 6 miejsc kategorii Elite Women
Oczywiście, z fantastycznym wynikiem zakończył zawody
Sławomir Łukasik. Widując go międzynarodowych zwodach i przy braku przewidywalnej
konkurencji bardzo liczyłam na jego występ. Nie zawiodłam się, bo Sławek zgubił
jedynie nieco ponad pół sekundy do zwycięzcy, którym został Jure
Zabjek, zajmując ostatecznie DRUGIE MIEJSCE.
Sławek na mecie
Najlepsza trójka Elite Men
I jeszcze w ramach wisienki na torcie, w
kategorii U17 zwyciężył Jakub Żbikowski, wyprzedzając Słowaka Kristiana
Porubana i Węgra Balazs’a Muszula’e.
No i co? Da się w Polsce? Bez wątpienia! Przyjadą Goście z
zagranicy? No pewnie! Polacy potrafią? A jakże!
Eleonora Farina
Nie, nie jestem bezkrytyczna.
Doskonale zdaję sobie sprawę,
że ostateczne tabele wyników ułożyłyby się inaczej gdyby pojawiła się światowa
czołówka. Jednak na zawodach udało się utrzymać wyrównany poziom, dzięki temu
rywalizacja była jeszcze bardziej zacięta.










Wyobrażam sobie, że takie zawody na żywo muszą robić niesamowicie wrażenie. Downhill to niesamowicie widowiskowy sport i strasznie niebezpieczny.Mnie marzy się udział w zawodach uphillu, ale ciągle brakuje mi odpowiedniego sprzętu ( i pewnie odpowiednich treningów, doświadczenia).
OdpowiedzUsuńSpokojnie, downhill uprawiany z głową nie jest niebezpieczny, choć może nie całkowicie bezbolesny ;). Gratuluję hartu ducha, bo w uphillu to chyba klucz do sukcesu (pomijają sprzęt!;)
Usuń