Żona dzielnie pilnuje firmy, domu i dwóch wiecznie
niedogłaskanych kotów, a Mąż... Mąż się buja z kumplami po Dolni Moravie z
nieograniczoną możliwością wjazdu wyciągiem, testując najnowsze rowery
specialized i jeszcze mu za to płacą...
No jest to pewna niesprawiedliwość, nie?
Demo widziałam chyba raz jedyny, w dodatku przelotnie... A
mój Mąż nie dość, że mógł obejrzeć najnowszy model, to jeszcze pokatować go na
trasie... Pierwsze, co go zachwyciło, to jak doskonale klei się do podłoża, a
jednocześnie pozwala bezproblemowo skakać....
no piękna martwa natura, doceniam starania ;P
takie tam, spełnione marzenie ;)
Fat bike? Rany, ależ mnie fascynują te rowery! Lekkie,
przeważnie sztywne i te OPONY. Jednak przypuszczam, że wyciągnęłabym takiego Fatboy'a dopiero na śnieg. A tu proszę, okazuje się, że faty są genialne na
podjazdy. Mało tego, nie wiadomo, czy konstruktor miał to w zamyśle, ale idealnie
składają się w bandach... Kurcze, już niedługo Bike expo w Kielcach. Mam
nadzieję, że uda mi się dorwać takiego delikwenta i wypróbować choćby na hali
targów!
słodziarne oponki <3
Myślę, że Specialized Enduro s-works’a, to na trasie w
Kielcach nie zobaczę, a co już mówić o tym, żeby mieć możliwość na nim pojeździć... a byłoby na czym,
bo w przeciwieństwie do Demo, daje radę na podjazdach. Nie dość, że waga niemal
nie odczuwalna, to jeszcze doskonale wylajtuje kieszeń, skromnie uszczuplając
ją o 38k z haczykiem...:P
Mam alergię na fioletowo-różone rowery enduro. A ten kolor jest doskonały...
Stumpjumer- rower, na który ja nie zwróciłabym uwagi, a
okazuje się, że niesłusznie, bo maszynka, zwłaszcza na oponach 3.0 bardzo
ładnie radzi sobie w terenie (choć może nie aż w takim, w jakim my normalnie
używamy rowerów;)). Model szybki, zwrotny i szybki?
Interesująca maszynka! Ciekawe, jak wiele konstrukcji mnie jeszcze zaskoczy...
Cóż, można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy słuchając
osób, które miały okazję dosiadać dane rowery. Specyfikacje techniczne i opisy
producentów, to często za mało. I choć teraz wiem, jaka jest różnica np. pomiędzy
obecnym rowerem mojego Męża, a cód-miód-śmigaczem Demo, to tak bardzo żałuję, że
nie mogłam poczuć tego na własnej skórze...
Na szczęście żałości szybko poszły w odstawkę, bo dwa dni
później byliśmy już na Mistrzostwach Europy w DH, a to był początek naszych
wakacji, o których wkrótce... ;]





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz