9/18/2015

Testy speca... jedynie z opowieści Męża ;)



Żona dzielnie pilnuje firmy, domu i dwóch wiecznie niedogłaskanych kotów, a Mąż... Mąż się buja z kumplami po Dolni Moravie z nieograniczoną możliwością wjazdu wyciągiem, testując najnowsze rowery specialized i jeszcze mu za to płacą...
No jest to pewna niesprawiedliwość, nie?

Demo widziałam chyba raz jedyny, w dodatku przelotnie... A mój Mąż nie dość, że mógł obejrzeć najnowszy model, to jeszcze pokatować go na trasie... Pierwsze, co go zachwyciło, to jak doskonale klei się do podłoża, a jednocześnie pozwala bezproblemowo skakać....

 no piękna martwa natura, doceniam starania ;P
 takie tam, spełnione marzenie ;)

Fat bike? Rany, ależ mnie fascynują te rowery! Lekkie, przeważnie sztywne i te OPONY. Jednak przypuszczam, że wyciągnęłabym takiego Fatboy'a dopiero na śnieg. A tu proszę, okazuje się, że faty są genialne na podjazdy. Mało tego, nie wiadomo, czy konstruktor miał to w zamyśle, ale idealnie składają się w bandach... Kurcze, już niedługo Bike expo w Kielcach. Mam nadzieję, że uda mi się dorwać takiego delikwenta i wypróbować choćby na hali targów!
 słodziarne oponki <3


Myślę, że Specialized Enduro s-works’a, to na trasie w Kielcach nie zobaczę, a co już mówić o tym, żeby mieć możliwość na nim pojeździć... a byłoby na czym, bo w przeciwieństwie do Demo, daje radę na podjazdach. Nie dość, że waga niemal nie odczuwalna, to jeszcze doskonale wylajtuje kieszeń, skromnie uszczuplając ją o 38k z haczykiem...:P
 Mam alergię na fioletowo-różone rowery enduro. A ten kolor jest doskonały...


Stumpjumer- rower, na który ja nie zwróciłabym uwagi, a okazuje się, że niesłusznie, bo maszynka, zwłaszcza na oponach 3.0 bardzo ładnie radzi sobie w terenie (choć może nie aż w takim, w jakim my normalnie używamy rowerów;)). Model szybki, zwrotny i szybki?
Interesująca maszynka! Ciekawe, jak wiele konstrukcji mnie jeszcze zaskoczy...

Cóż, można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy słuchając osób, które miały okazję dosiadać dane rowery. Specyfikacje techniczne i opisy producentów, to często za mało. I choć teraz wiem, jaka jest różnica np. pomiędzy obecnym rowerem mojego Męża, a cód-miód-śmigaczem Demo, to tak bardzo żałuję, że nie mogłam poczuć tego na własnej skórze...

Na szczęście żałości szybko poszły w odstawkę, bo dwa dni później byliśmy już na Mistrzostwach Europy w DH, a to był początek naszych wakacji, o których wkrótce... ;]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Projekt Ewa , Blogger