5/23/2015

Kroczek po kroczku...



Stało się. Przepadło. Nie ma odwrotu. Trzeba jeździć i kropka, bo...
W urodzinowym prezencie dostałam pierwszą część mojego rowerowego ałtfitu. Panie i Panowie, voilà, moje drugie w życiu, jednak pierwsze pełnoprawne, rowerowe rękawiczki!

Endura Full Monty Gloves, model letnich rękawiczek z zakrytymi palcami, dostępny przeważnie w dziale męskim. (I całe szczęście! Większość sportowych ubrań dla kobiet jest różowa, ma różowe wstawki, kwiatuszki, ptaszuszki, motyluszki, fuuuuuj!) Tak więc, na całe szczęście, moje rękawiczki są czarno szare z czerwonymi wstawkami i kropka.





Producent podaje nam następujące dane na ich temat:
Summer glove with mesh web between fingertips for ventilation
  • High stretch back with embossed neoprene knuckle panel
  • Mesh web between fingers for maximum ventilation
  • “Chain” construction of finger tips (no finger tip seams)
  • Gel padding on sudette palm
  • Silicone finger and palm prints for grip
  • Full-finger terry sweat wipe
  • Sure-fit wrist cuff with Velcro® adjuster
    źródło: http://www.endurasport.com/products/?ProductID=186

Jako, że rękawiczki zostały od razu wypróbowane, przedstawię teraz swoją wersję
  1. Na moją wielką łapę, rozmiar M okazał się idealny. Elastyczny materiał ładnie dopasowuje się do palców, przez co nie mam wrażenia, że moje dłonie są toporne i jeszcze większe. Dla dziewczyny, to jednak ważne ;).
  2. Jak na rękawiczki z zakrytymi palcami użytkowanie ich w warunkach letnich jest super komfortowe! Tak się złożyło, że zostały przetestowane w ok 25*C, podczas słonecznego popołudnia. Siateczka między palcami w połączeniu ze wstawką od wewnątrz dłoni rzeczywiście dobrze przepuszcza powietrze (oczywiście, kiedy już rozluźnimy nieco dłonie na gripach, cudów nie ma ;)).
  3. W ogóle, całość konstrukcji od wewnętrznej strony, zarówno materiał (zamsz?), jak i gumowe nadruki powodują, że łapki pewnie trzymają się gripów. Chyba pierwszy raz doświadczyłam czegoś takiego, że prędzej obrócę cały chwyt na kierownicy, niż rękę.
  4. Rękawiczki posiadają żelowe wkładki. Co do ich skuteczności mogę powiedzieć w tym momencie tyle- lepiej, że jest miękko niż, że nie :P.
  5. Super plus za dopracowanie takiego jednego szczegółu, że zapinanie zostało wykonane z wykorzystaniem TEGO rzepa. Rzepa, który nie czepia się wszystkiego jak szalony i który przykładowo nie przyklei się boleśnie do włosów. Naprawdę, taki drobiazg, a o ile wygodniej...


Jak wspomniałam, to moje pierwsze rękawiczki rowerowe z prawdziwego zdarzenia, więc nie mam porównania. W tym momencie idealnie spełniają moje potrzeby i właściwie nie miałabym potrzeby szukać „czegoś więcej”.



Warto jeszcze wspomnieć, że okoliczności w jakich zostały wypróbowane to nasz(Diany i mój) pierwszy babski wypad, bez doświadczonej obstawy. Do tej pory każda z nas miała swoją oślą łączkę, więc wypadało wzajemnie poszerzyć swoje horyzonty. Zdecydowane nie był to najbardziej wyczynowy dzień- ćwiczenie znanych fragmentów, udoskonalanie zakrętów, więc obyło się bez zabitych, a nawet rannych. Ale kroczek po kroczku i do przodu :)!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Projekt Ewa , Blogger