Stało się. Przepadło. Nie ma odwrotu. Trzeba jeździć i
kropka, bo...
W urodzinowym prezencie dostałam pierwszą część mojego
rowerowego ałtfitu. Panie i Panowie, voilà, moje drugie w życiu, jednak
pierwsze pełnoprawne, rowerowe rękawiczki!
Endura Full Monty Gloves, model letnich rękawiczek z zakrytymi palcami, dostępny przeważnie w dziale męskim. (I całe szczęście! Większość sportowych ubrań dla kobiet jest różowa, ma różowe wstawki, kwiatuszki, ptaszuszki, motyluszki, fuuuuuj!) Tak więc, na całe szczęście, moje rękawiczki są czarno szare z czerwonymi wstawkami i kropka.
Endura Full Monty Gloves, model letnich rękawiczek z zakrytymi palcami, dostępny przeważnie w dziale męskim. (I całe szczęście! Większość sportowych ubrań dla kobiet jest różowa, ma różowe wstawki, kwiatuszki, ptaszuszki, motyluszki, fuuuuuj!) Tak więc, na całe szczęście, moje rękawiczki są czarno szare z czerwonymi wstawkami i kropka.
Producent podaje nam następujące dane na ich temat:
Summer glove with mesh web between fingertips for ventilation
- High stretch back with embossed neoprene knuckle panel
- Mesh web between fingers for maximum ventilation
- “Chain” construction of finger tips (no finger tip seams)
- Gel padding on sudette palm
- Silicone finger and palm prints for grip
- Full-finger terry sweat wipe
- Sure-fit wrist cuff with
Velcro® adjuster
źródło: http://www.endurasport.com/products/?ProductID=186
Jako, że rękawiczki zostały od razu wypróbowane, przedstawię
teraz swoją wersję
- Na moją wielką łapę, rozmiar M okazał się idealny. Elastyczny materiał ładnie dopasowuje się do palców, przez co nie mam wrażenia, że moje dłonie są toporne i jeszcze większe. Dla dziewczyny, to jednak ważne ;).
- Jak na rękawiczki z zakrytymi palcami użytkowanie ich w warunkach letnich jest super komfortowe! Tak się złożyło, że zostały przetestowane w ok 25*C, podczas słonecznego popołudnia. Siateczka między palcami w połączeniu ze wstawką od wewnątrz dłoni rzeczywiście dobrze przepuszcza powietrze (oczywiście, kiedy już rozluźnimy nieco dłonie na gripach, cudów nie ma ;)).
- W ogóle, całość konstrukcji od wewnętrznej strony, zarówno materiał (zamsz?), jak i gumowe nadruki powodują, że łapki pewnie trzymają się gripów. Chyba pierwszy raz doświadczyłam czegoś takiego, że prędzej obrócę cały chwyt na kierownicy, niż rękę.
- Rękawiczki posiadają żelowe wkładki. Co do ich skuteczności mogę powiedzieć w tym momencie tyle- lepiej, że jest miękko niż, że nie :P.
- Super plus za dopracowanie takiego jednego szczegółu, że zapinanie zostało wykonane z wykorzystaniem TEGO rzepa. Rzepa, który nie czepia się wszystkiego jak szalony i który przykładowo nie przyklei się boleśnie do włosów. Naprawdę, taki drobiazg, a o ile wygodniej...
Jak wspomniałam, to moje pierwsze
rękawiczki rowerowe z prawdziwego zdarzenia, więc nie mam porównania. W tym
momencie idealnie spełniają moje potrzeby i właściwie nie miałabym potrzeby
szukać „czegoś więcej”.
Warto jeszcze wspomnieć, że
okoliczności w jakich zostały wypróbowane to nasz(Diany i mój) pierwszy babski
wypad, bez doświadczonej obstawy. Do tej pory każda z nas miała swoją oślą
łączkę, więc wypadało wzajemnie poszerzyć swoje horyzonty. Zdecydowane nie był
to najbardziej wyczynowy dzień- ćwiczenie znanych fragmentów, udoskonalanie
zakrętów, więc obyło się bez zabitych, a nawet rannych. Ale kroczek po kroczku
i do przodu :)!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz